Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2020

Wyspa wielorybów (prolog)

Władca samotnego, wyludnionego królestwa siedział na wielkim tronie, w samotnym, wyludnionym i wielkim zamku. W powietrzu czuł pustkę, ale i przepełnienie, jakby jego wnętrze wlewało się do każdego pomieszczenia twierdzy. Blondyn oparł głowę na ręce i rozejrzał się po sali tronowej. Bywał tu bardzo często, ale zawsze było coś, co zauważał pierwszy raz. Jednak w rzeczywistości była to za każdym razem ta sama zwykła rzecz. Chłopak westchnął, pragnął gdzieś iść, ale nie miał siły wstać z tronu. Prawdę mówiąc, nawet nie chciał mieć siły, wolał umrzeć, siedząc tu, niż chodząc po lesie. Miał już wszystkiego dość. Ostatni mieszkańcy jego królestwa opuścili je niby niedawno, ale chłopiec czuł, jakby minęły wieki. Zaczęła doskwierać mu samotność, której zawsze tak bardzo mu brakowało, więc przekonał się wreszcie, że to nie to o co prosił te wszystkie lata. Blondyn siedział tak kilka godzin. W końcu zmęczony myśleniem podniósł obolałe ciało z tronu i poszedł powolnym, i ospałym krokiem w stronę ...

Buka straszy nie tylko Muminka

Wstanie, przed wschodem słońca, jest raczej czymś niecodziennym dla dziecka w wieku przedszkolnym, no przynajmniej dla mnie takie było. Nie wiedziałam czemu, ale zamiast próbować spać dalej, usiadłam na łóżku, po czym zeszłam ostrożnie po drabince, łóżko było dwupiętrowe i jakby nigdy nic poszłam korytarzem do kuchni. Zobaczyłam tam moją mamę. Siedziała na krześle naprzeciwko wejścia do jadalni i tym samym, naprzeciwko drzwi do mojego pokoju. Nie zauważyłam jej wcześniej, wychodząc z sypialni. Atmosfera była dziwna, ciężka. Pojawiło się coś jakby gęsta mgła, zabierająca i dusząca szczęście, odcinająca światło. Wszystko było ciemne a wiele z rzeczy bezkształtnych. Nie pamiętam, co mama wtedy mówiła. Wiem tylko tyle, że zrobiła mi kanapki, i jak zawsze rano przed pójściem do przedszkola. Potem, jak zresztą zawsze, poszła się myć. W ciemnościach dookoła mnie było ledwo co widać, jedynym źródłem światła stało się małe okienko w drzwiach łazienki.  Jadłam, zapatrzona w przedpokój, pierw...

"Coś gorszego od burzy"

Pierwsze co pamiętam to moment gdy otworzyłem oczy. Zobaczyłem wtedy kilka dziwnie wyglądających, pustych kapsuł. W następnej chwili już leżałem na ziemi. Nie rozumiejąc, co się dzieje, podniosłem się. Nogi miałem jakby z waty, ale jednocześnie były sztywne i obolałe. Po przejściu kilku kroków do moich uszu dobiegł głośny, wysoki lub może nawet czasem niski dźwięk, wystraszyłem się.  W strachu pobiegłem do jakichś drzwi, były otwarte, więc przez nie uciekłem z tego niezwykle głośnego pokoju. Bolały mnie uszy, głowa, nogi i nawet ręce, później poczułem także głód.  Nagle tuż obok mojej głowy coś przeleciało, a jakbym się nie przesunął, dostałbym centralnie a czaszkę. Rozejrzałem się, ale nikogo nie zauważyłem, więc przeszedłem jeszcze kawałek i dotarłem do wyjścia na taras widokowy budynku, w którym się znajdowałem. Przy każdym powiewie wiatru robiło mi się jeszcze zimniej, bo miałem na sobie tylko koszulkę, krótkie spodenki i trampki. Widok był jak w każdym dużym mieście, ale ...

Sad end

Świat jest taki intrygujący, a życie ciekawe i pełne niespodzianek, prawda? Jeśli tak uważasz, witaj w klubie “chorych”. Dla całej mojej rodziny, znajomych i nauczycieli, to, że się, chociażby uśmiecham, jest objawem choroby. Jakiej? Szczęścia. U niektórych szczęście łatwo się leczy i czasem nawet od razu popełniają samobójstwo. Z takiego dziecka rodzice są dumni. Im młodszy dzieciak, tym duma większa. A dla moich rodziców powodem do dumy nigdy nie będę. Dlaczego? Ja niestety należę do tej grupy osób… chorych od narodzin. Nie zachorowałem na szczęście, ja się z nim urodziłem.  Takich ponoć leczy się najciężej, bo nic nie rozumieją, chcą być szczęśliwi i kropka. Lecz jest to tylko pierwszy stopień chorego na szczęście od urodzenia. Drugim jest próba namawiania innych do życia pełnią życia. Wtedy miarka już się przelewa… Na taką osobę czeka zamknięty ośrodek. Ośrodek ten, “szpital nieszczęść” to najgorsze miejsce, do którego może trafić chory. Nie tylko codziennie starają mu się wmów...