Ciebię
Cię siedział jak zwykle samotnie na korytarzu. Prawie nikt nie zwracał na niego uwagi. Była tylko jedna osoba, która, chociaż co jakiś czas zerkała na samotnika. Był to Ciebie. Nie był ani popularny w szkole, ani tak samotny jak Cię... Miał kilku przyjaciół i oni mu wystarczali. Jednak dlaczego patrzył się na Cię? Widząc go codziennie od kilku lat samotnego, bez żadnych przyjaciel, robiło mu się smutno, ale bał się podejść i porozmawiać. Słyszał różne plotki na jego temat. Wiele wydawało się prawdopodobnych i czuł, jakby w nie wierzył, mimo że tego nie chciał. Coraz częściej przyłapywał się na myśleniu o chłopaku w taki sposób, jaki mu podano na tacy.
Lecz jak w każdej bajce, musiał nastąpić tajemniczy zwrot akcji. Zwrot akcji prowadzący w efekcie do potknięcia się Ciebie o nogi Cię, siedzącego na korytarzu.
Samotnik bardzo się wystraszył i podciągnął nogi pod brodę. Dopiero po chwili przyszło mu do głowy, że chłopakowi mogło się coś stać.
— Wszystko dobrze? — zapytał bardzo cicho. Był niezwykle przejęty i przestraszony.
— Tak, wszystko OK — uśmiechnął się Ciebie, kiedy usłyszał głos chłopaka, nie mógł się zdobyć na nic innego, czuł się dziwnie… jakby pragnął tylko jednej, jedynej rzeczy: być blisko Cię. Poczuł jak na tę myśl, jego policzki zmieniły gwałtownie barwę, nie musiał nawet patrzeć w lustro, by zobaczyć, że wygląda jak dojrzały pomidor, twarz Cię przybrała podobny odcień.
Zdezorientowany zachowaniem Ciebie samotnik odwrócił głowę. Policzki go piekły, poczuł nagły przypływ gorąca, nie mógł się odezwać.
Obaj siedzieli tak chwilę. Ciebie wpatrzony w Cię, ten drugi odwrócony w przeciwną stronę. Jednak obaj z rumieńcami na policzkach.
— Chcesz się spotkać po szkole? — niezręczną ciszę przerwał odważniejszy z tej dwójki. Mimo jego śmiałości powiedział to tak, że tylko jedna osoba mogła go usłyszeć.
— Tak… — odpowiedział niepewny tego, co mówi Cię. Od razu zaczął trochę tego żałować, ale stwierdził, że raz się żyje i nie można tego życia zmarnować. “Jaki ze mnie hipokryta… Przecież nie korzystałem nigdy z życia…” Myśl jednak ta nie została długo w jego głowie, szybko odwrócił głowę w stronę Ciebie i uśmiechnął się do niego krzywo. Dawno tego nie robił, nie miał wielu powodów do radości.
Nagle zadzwonił dzwonek, chłopcy zmuszeni byli wstać i udać się do sali lekcyjnej. Idąc tam, Cię delikatnie musnął dłonią rękę Ciebie, pragnął jego dotyku, jednak bał się reakcji ich najbliższego otoczenia.
Przez całą lekcję chłopcy zerkali na siebie, przez co żaden nie mógł się skupić na omawianym temacie. W końcu, gdy ich uszu dobiegł dźwięk dzwonka, uśmiechnięci spojrzeli na siebie. Ich wzrok się spotkał, a policzki zmieniły barwę na czerwoną.
Ciebie podszedł do Cię i pomógł mu spakować książki i zeszyty do plecaka.
— To gdzie idziemy? — zapytał Ciebie dotykając delikatnie dłoni chłopca. — Chcesz coś zjeść? Pochodzić? Napić się? – Cię nieznacznie pokiwał przecząco głową. Był niezwykle przejęty całą tą sytuacją i nie mógł się długo odezwać. Dopiero kiedy wychodzili z szatni, zdobył się na odwagę, by odpowiedzieć, towarzyszącemu mu chłopcu.
— Park — spuścił głowę, kiedy to okazało się być jedynym słowem, które wykrztusił.
— Mi pasuje — Ciebie przyspieszył, żeby jak najszybciej wyjść ze szkoły i dotrzeć do parku. Jednak gdy zobaczył, że Cię został w tyle, przystanął i gdy się zrównali, złapał go za rękę i delikatnie pociągnął go w stronę wyjścia. Dopiero gdy od kilku minut szli już w stronę parku odezwał się — Nikt nawet nie zwrócił na to uwagi, a nam sprawiło przyjemność, nie? — uśmiechnął się zarumieniony, a Cię zamurowało. Nie był w stanie się ruszyć i patrzył tylko na ich ręce.
— Ja... — rozejrzał się zdenerwowany i czerwony na twarzy. W końcu pokonał lęk i ścisnął rękę Ciebie, po czym pociągnął go do znanego mu od dawna skrótu, którym chodziło niewielu uczniów z ich szkoły. — Tutaj nikt nas nie zobaczy — wspiął się na palce i pocałował chłopca w policzek, na co tamten przytulił go mocno do siebie i wyszeptał mu do ucha krótkie „Kocham Cię”.
- - -
Nie wiem co ćpałem, ale dobre było.
Komentarze
Prześlij komentarz