Krótkie opowiadanie bez tytułu

Niezależnie od tego, w którą stronę, by nie spojrzeć, po horyzont rozciągało się morze lub nawet już ocean. Pierwszy raz w moim, może i krótkim, życiu czułem się wolny, jednak jednocześnie, uwięziony. Czułem jakby, miały nade mną ciągłą kontrolę. Mimo że były trzymane w zamknięciu, ciągle miałem wrażenie, że mogą uciec i znowu mi w czymś przeszkodzić.
Całkiem niedawno uciekłem z lądu, właściwie to nie wiem kiedy i nie wiem, czy tego chciałem lub, czy było to dla mnie dobre. Jednakże jestem tutaj i nie warto roztrząsać przeszłość, której i tak nie znam. Wiele z niej mi umknęło już wiele lat temu. Czasem też zapominam rzeczy całkiem oczywistych, które zdaje się, powinienem pamiętać.
Któregoś niesprecyzowanego dnia, gdzieś w przeszłości zapomniałem zamknąć kreatury znajdujące się pod podkładem.
Nie było to za przyjemne przeżycie. Samo ich wyjście na powierzchnię było koszmarne. Przeszywały moją duszę swoimi spojrzeniami lub samą obecnością tuż obok mnie, miałem ochotę zatrzymać się w jednym z portów, by poprosić kogoś, kogokolwiek, o pomoc w schwytaniu ich, jednak te pozaziemskie istoty były mądrzejsze i silniejsze niż ja. Kilka z nich złapało mnie, nie pozwoliło się ruszać, czułem się, jakby moje ciało było z galarety. Trząsłem się, a błagając o litość, jąkałem jak dziecko próbujące przeczytać pierwszy raz w życiu zdanie w elementarzu. W końcu nie byłem w stanie się odezwać, ich moc była zbyt potężna, a ja zbyt słaby.
Reszta stworzeń przejęła ster. Płynęliśmy coraz dalej w ocean. Dopiero po dłuższym czasie, puściły mnie.
Wyczerpany upadłem na kolana i podparłem rękami o drewniany pokład. Kreatury się schowały, ja poczułem spokój, jednak nie czułem, żebym wygrał. Raczej wręcz przeciwnie. Stałem na przegranej pozycji.
Od tamtego czasu nie mogłem się zbliżać ani do tych istot, ani do portów. Wolałem zrezygnować ze wszystkiego, byle by się to nie powtórzyło.
- - -
Zainspirowała mnie jedna historyjka o lękach, którą gdzieś tam przeczytałem czy coś...
Właściwie to opisałem chyba po prostu uczucia, jakie mi towarzyszą gdy muszę wykonać jakieś interakcje z kimś innym niż moi przyjaciele 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sad end

Wyspa wielorybów (prolog)

Skoczyłem!